Wyspa Muzeów w Berlinie


Niemcy | Berlin | Museumsinsel | 2017 Czerwiec

Wyspę Muzeów (Museumsinsel) odwiedziłem, gdy w Berlinie byłem już dobre 20 razy i … żałuję, że zrobiłem to tak późno. Muszę przyznać, że z Berlinem zawsze miałem problem. Pod względem typowo turystycznym, takie główne atrakcje „przewodnikowe” must-see (Reichstag itd.) kompletnie do mnie nie trafiają – trudno tu znaleźć jakieś odjechane budynki na poziomie, bo ja wiem, La Sagrada Familia. Z drugiej strony, doceniam to, że jest to miasto świetne dla ludzi, dobrze się tu żyje, jest pełno imprez czy różnorodnego jedzenia. Być może powód mojego „problemu” jest inny – przeważnie szukam czegoś co jest przeciwieństwem tego co widuję na co dzień, a architektura berlińska jest stosunkowo podobna do mojego rodzinnego Szczecina.

W tym kontekście, Wyspa Muzeów, spacer ulicami Bodestrase i potem Unter den Linden jest niesamowicie odświeżającym wydarzeniem bo otaczające budynki jak żywo przypominają te z późnego renesansu włoskiego. Wielkie, monumentalne budowle, kolumny, kopuły. To zupełnie inny Berlin. Tego dnia, akurat była piękna, słoneczna pogoda więc wszystko idealnie współgrało – nawet żul, który pomylił mnie z Włochem i powitał: bongiorno xD Cóż, Ci, którzy mnie znają, wiedzą, że w lato można mnie pomylić 😉

Sam kompleks muzeów jest świetny, ale chwilami zastanawiałem się ile z tych pięknych egipskich eksponatów zostało … zagrabionych podczas wojen 😉 Niezależnie od tego, to jeden z ważniejszych kompleksów muzealnych na świecie, wpisany na listę światowego dziedzictwa UNESCO. 5 muzeów – w jeden dzień nie da rady. Próbowałem 😉

Mnie osobiście, najbardziej podobało się Neues Museum (Nowe Muzeów – sztuka egipska / epoki prehistoryczne), ale jest jeszcze Pergamońskie, Stare Muzeum, Bode Museum i Stara Galeria Narodowa

Zastanawiałem się czy ta cała wyspa muzeów to było zamierzone przedsięwzięcie – okazało się, że nie. Na przestrzeni 100 lat (albo i więcej) powstawały kolejne budynki i po prosto … tak wyszło.

Pojedynczy bilet kosztuje 10-12 EUR (są ulgowe), bilet na wszystkie muzea: jednodniowy – 18 EUR, 3-dniowy – 24 EUR więc wybór jest dość oczywisty 😉

Fotografia zrobiona od strony rzeki Sprewa przypomina mi też o czymś innym. Rok temu, moim głównym zestawem podróżniczym był aparat Samsung NX300 i obiektyw kitowy, zmienno-ogniskowy (czyli tzw. zoom) 18-55mm. Z perspektywy czasu to był świetny zakup – bardzo kompaktowy aparat, tani, z matrycą APS-C (jak z lustrzanek) – co w momencie zakupy (3-4 lata temu) nie było takie oczywiste 😉 No ale z czasem, zaczęło mnie zastanawiać, dlaczego istnieją obiektywy stało-ogniskowe, skoro są hmm mniej uniwersalne. Nie można sobie wygodnie przybliżyć kadru – wszędzie trzeba podejść 😉 W Berlinie zrozumiałem dlaczego. Zdjęcia robiłem tzw. naleśnikiem, czyli obiektywem stało-ogniskowym 16mm. Pierwsze co mnie uderzyło podczas robienia zdjęć (czy raczej ich przeglądania w domu 😉 ) to znacznie lepsza ostrość i jakość. No i złapałem bakcyla na szerokie / szersze kadry… (i kolekcjonowanie obiektywów :P)

Pozostałe zdjęcia
Złoty Kapelusz / Goldhut

Jeden z czterech obiektów wykonanych ze złota (87,9 % stopu złota), w kształcie przypominający kapelusz, pochodzący z epoki brązu (100 – 800 rok p.n.e). Waży prawie 0,5 kg i na żywo robi bardzo dobre wrażenie 🙂 Fajniejszy niż popiersie Nefertiti

Typowe klimaty

Właśnie tego typu znalezisk można się spodziewać gdy odwiedzimy Muzeum Pergamońskie, albo Neues Museum.