Park Narodowy Doñana – wydmy, piaski, 4×4


Hiszpania | Andaluzja | Park Narodowy Donana | 2017 Kwiecień

Wyprawa do Parku Narodowego Doñana była jedną z bardziej emocjonujących, w dużej mierze dlatego, że sam dojazd nie jest najłatwiejszy. Właściwie to coraz częściej mam wrażenie, że im gorzej, im więcej przeciwności losu, tym większa satysfakcja na końcu 🙂 Przed wyjazdem padało przez okrągłe dwa dni – non stop. Zaczynałem mieć wątpliwości, czy wyjazd organizowany przez biuro Naturanda, w ogóle dojdzie do skutku. No ale, koniec końców, na dzielnicę Macarena w Sevilli, wcześnie rano podjechał Range Rover 4×4, do którego wsiadłem. Przewodnik – kierowca, ja i jakiś fan ptactwa, z aparatem – lunetą tak wielką, że można nią chyba było dostrzec ufo na Marsie 😉

Śmiesznie to zabrzmi, ale w aucie szwankowało ogrzewanie i … zmarzłem (a podobno Sevilla i okolice to patelnia Hiszpanii :P). Sam Park Donana to największy w Europie kompleks wydmowy, niesamowite lasy piniowe, bagna, mokradła, plaże. To także główny szlak migracyjny ptaków (z Europy do Afryki) oraz siedziba jednego z najbardziej zagrożonych wyginięciem kotów świata – rysia iberyjskiego – na wolności zostało zaledwie 100 – 200 osobników 😐

150 kilometrów – najpierw zwyczajna droga, a potem piasek, las, piasek. Z czasem warunki zaczęły się zmieniać, a nasza prędkość zmalała do jakichś 10 km/h. Im bliżej celu tym większe kałuże na piaszczystej drodze. Najpierw było dość zabawnie, ale potem to już nie były kałuże, a mikro-jeziorka, w których nie było widać dna. Przejechaliśmy ich kilkanaście, z reguły gdzieś na krawędziach znajdując miejsce. W końcu trafiliśmy takie, które wyglądało na naprawdę głębokie, chociaż tak naprawdę nikt nie wiedział w co wjeżdżamy. Mogło mieć metr głębokości albo i znacznie więcej. Koniec końców, raz prawie … utonęliśmy 😛 Brakowało 1-2 % pecha, aby się doszczętnie zakopać w środku takiego jeziorka i zwyczajnie utknąć, z telefonami bez zasięgu, pośrodku niczego 😛

No ale udało się 🙂 Niesamowicie podobała mi się sceneria rodem z Sahary, lasy śródziemnomorskie i dawka adrenaliny. Potem już było bardziej relaksacyjnie. Spacer wydmami, plażą, nad oceanem, przy akompaniamencie wiatru urywającego głowę 😉 Tak, w podróży dużo zależy od tego jak sami odbieramy pewne rzeczy. Można albo narzekać, albo brać to co jest. Ja lubię opcję nr dwa.

Na obrzeżach parku leży też wioska El Rocio, słynąca z corocznego odpustu. Żywcem wyjęta, przejaskrawiona, „meksykańska” wioska, może trochę kiczowata, sztuczna, ale … mnie się podobała 🙂 Miałem wrażenie, że zza rogu zaraz wyskoczy jakiś meksykański rewolwerowiec 😉

Złote rady Grzegorza

  • jeśli pada przez okrągłe 2-3 dni przed wyjazdem to … może lepiej pojechać kiedy indziej 😉
  • podróż innym autem niż Jeep 4×4 raczej nie jest możliwa – zobaczymy tylko niewielką część parku – obrzeża
  • podróż samodzielna ? Przy gorszej pogodzie, to już nie są żarty – trzeba uważać i się przygotować

Suche fakty

  • w 1984 roku wpisany na listę światowego dziedzictwa UNESCO
  • ogromny, ma ponad 50 tys ha powierzchni (w sporej mierze zamkniętej dla ludzi), a drugie tyle zajmuje mniej chroniona strefa, tzw. park naturalny.
  • główny szlak migracyjny ptaków z Europy do Afryki (podobno to raj dla fotografów – ornitologów)
  • największy kompleks wydmowy w Europie porównywany przez wielu naukowców do Sahary

Pozostałe zdjęcia
Park Narodowy Donana z góry

To taka autostrada w Parku Donana – z reguły nie jest tak szeroko 😉
Źródło / Autor: Peter Prokosch

Nawet nie wiem co to za model 😛

Niestety nasz Range Rover 4×4 był jakieś 2x mniejszy 😛

Park Narodowy Donana z góry

Trudno uwierzyć, że to Hiszpania, a nie Afryka.
Źródło / Autor: Peter Prokosch