Pamiątki z podróży – 5 pomysłów


Kiczowate pamiątki :)

Magnesy na lodówkę ? Ołóweczki, kubeczki, podróbki Rolexów (padające po jednym miesiącu :P) albo inne kiczowate pamiątki ? Tak, zdarzało mi się – jakoś same wpadały do plecaka 😉 Zresztą, na lodówce dalej wisi miniaturowa tablica rejestracyjna z Księstwa Monako, jest też jaszczurka z Park Guell w Barcelonie, a w szufladzie leży niewygodny otwieracz do piwa, z Kopenhagi 😀

Na szczęście, człowiek ewoluuje, chociaż w moim przypadku to chyba bardziej przypominało przebijanie muru – wachlarzem z Barcelony, kredkami z Malagi (whaat ? 🙂 ), albo kartą Oyster z Londynu. No ale, gdyby tak się zastanowić – czy zbieranie kiczowatych pamiątek faktycznie jest takie złe ? 🙂 Patrząc na moją szafke, z niektórymi, wątpliwej jakości „trofeami”, nie można się nie uśmiechnąć, a i świadczą też one o mojej podróżniczej przemianie 😉
Tak naprawdę, każda pamiątka, nawet ta kiczowata, to taka mała machina umożliwiająca podróż w czasie – w przeszłość. Patrzę na londyńską Oyster Card (służącą do podróżowania komunikacją miejską) i od razu widzę moje piękne 3 dni w Londynie, z kumplami z pracy, nowy projekt zawodowy i … permanentne zmęczenie wywołane ponad 30 godzinami bez snu 😛 (jakoś tak wyszło, że pomiędzy jedną 8-godzinną pracą, a drugą, podróżą na lotnisko i lotem, zabrakło miejsca na sen 😉 ). Chyba chodzi o to, aby pamiątka była „moja” – związana z moimi historiami, emocjami, przeżyciami. Czasami jednak warto zbierać rzeczy „tematycznie”, a historie same się pojawią.

Oto 5 moich propozycji:

1. Wino

Bardzo często jeżdżę do Hiszpanii i pewnego razu wpadła mi do głowy myśl, aby zbierać hiszpańskie wina. Według kryteriów regionalno-jakościowych, w Hiszpanii jest blisko 70 różnych regionów winiarskich, każdy z własnym certyfikatem jakości – Denominacion de Origen (Califada). Na ten moment mam około 20 win 🙂

Owszem, jest czasem dylemat pt. wypić wino czy postawić je na półce, ale to też ma swój urok 🙂 Jakieś ciekawsze historie też się trafiają. Rok temu, mając lot powrotny z Sevilli, o 6 rano, prawie spóźniłem się na samolot bo … do samego końca czekałem na lotnisku aż otworzą sklepy. Szybko wbiegłem, kupiłem wino i potem sprint do bramki 😉

Muszę przyznać, że dzięki zbieraniu win podciągnąłem się mocniej w samym temacie wina – to taki mały plus 😉

2. Książki

Wersja zwyczajna – po prostu w każdym odwiedzonym miejscu kupić jakąś fajną książkę.

Wersja hard – wybrać sobie jedną książkę przetłumaczoną na wiele języków i … zbierać, zbierać, zbierać. Wspaniały przykład to „Mały Książe” – przetłumaczony na ponad 300 języków i dialektów 🙂

3. Pocztówki

Tanie, przyjemne hobby. Warto pamiętać o tym, że pocztówkę można wysłać … do siebie 🙂 (+1 do sentymentu 😉 ) Ja zbieram pocztówki nieregularnie. Bardziej koncentruję się na tym, aby zawsze, gdy jestem w podróży, wysłać kilka kartek do najbliższych znajomych. W dobie social mediów, Instagrama to bardzo fajny gest 🙂 Ostatnio w Madrycie coś mi jednak nie wyszło – żadna z 4 pocztówek nie dotarła do adresatów 😐 Do dziś nie wiem co się stało – może kiedyś dojdą 😉

4. Płyty winylowe

Nie praktykuję, ale znajomy zbiera i wiem, że daje mu to dużo frajdy. Podczas grania, wyciąga winyl z case’u i wie, że „to ten, który kupił w Berlinie podczas …” 🙂

5. Jedzenie i picie

Przyprawy z Indii, herbaty z Maroko, a może kawa, czekolada albo cukierki ? Warto mieć na uwadze to, że taka kolekcja nie przetrwa długo, ale za to jest bardzo praktyczna i smaczna 🙂 Ja staram się zawsze znaleźć coś unikalnego dla danego miejsca – wtedy taką pamiątkę można szybko przekształcić w prezent ;), np. cukierki fiołkowe z Madrytu – La Violeta