Tramwaje z Nicei


Chyba już na zawsze, tramwaje z Nicei będą mi się kojarzyć z pewną zabawną sytuacją, którą miałem pierwszego dnia podróży.

Właściwie to od samego początku było śmiesznie. Plan do wykonania – bardzo prosty: 1500 kilometrów. Najpierw 2,5-godzinna podróż busem na lotnisko do Berlina (taka ironia losu, że mieszkając w Polsce, najwygodniej jest mi dojechać na berlińskie lotnisko 😉 ), potem lot bez przesiadek – kolejne 2,5 godziny. Razem z niezbędnymi czynnościami na lotnisku daje to około 7-8 godzin podróży. (więcej…)

Czynnik losowy zwany przypadkiem


Nie jestem typem osoby mającej perfekcyjny plan, ALE 😉 no raczej nie zdarza mi się jechać w podróż kompletnie nieprzygotowanym. W pewnym stopniu wynika to z ograniczeń czasowych – mam zwyczajną pracą (mam nadzieję, że już niedługo), 26 dni urlopu w roku – czasem dokonuję cudów, aby mieć ich jak najwięcej, ALE pewnych rzeczy się nie przeskoczy. Więc, jeśli już jestem w podróży no to nie lubię marnować czasu na zastanawianie się pt. „co by tu zrobić”. Przeważnie, mam dokładnie rozpisane pierwsze 2-3 dni (w danym miejscu) + jakiś ogólny plan tego co chcę zobaczyć, który się klaruje „w trakcie”. To oznacza, że jestem otwarty na to, aby pewną rolę w moich podróżach odgrywał przypadek. Im dłuższa podróż tym większe … yolo 😉 (więcej…)