Wydma Łącka


Muszę przyznać, że do niedawna … kompletnie nie znałem Polski. Jako nastolatek, wakacje spędzałem głównie w Szwecji (siostra mojej mamy tam wyjechała), a gdy zacząłem pracować, zafascynowała mnie południowa Europa – co właściwie trwa do dziś 😛 Dopiero w ciągu ostatnich dwóch lat poważniej podszedłem do tematu i postanowiłem zwiedzić trochę Polski autem. Widziałem Trójmiasto, Warszawę, Wrocław, Kraków, Kaszuby, góry.

Najwięcej satysfakcji daje mi jednak odkrywanie mniej znanych lokalizacji (o ile można tak mówić o miejscach znajdujących się na liście światowego dziedzictwa Unesco, np. Kościół Pokoju w Świdnicy 😉 ). Jedną z nich jest Wydma Łącka położona w woj. pomorskim (Słowiński Park Narodowy), nad Bałtykiem. Hmm to chyba jedno z najbardziej egzotycznych miejsc w całej Polsce 🙂 Widoki nie z tego świata – „prawie pustynia”, na horyzoncie morze, a obok ściana lasu „konsumowana” przez wydmę wyższą niż czubki drzew. (więcej…)

Berlin Classic Remise – zabytkowe auta


Jest takie miejsce w Berlinie, mieszczące się w dawnej zajezdni tramwajowej, do którego staram się jeździć jak najczęściej. To chyba wina … mojego ojca, dla którego samochody zawsze były oczkiem w głowie. Potrafił złożyć całe auto, kompletnie od zera, od gołej karoserii, a ja jako dzieciak to wszystko oglądałem ;p Inna sprawa, że wiedzy nie przyswoiłem zbyt wiele 😉 W ogóle, w moim domu rodzinnym, mama nigdy nie miała lekko – przy stole trzech „facetów” i prawie zawsze rozmowa schodziła na auta – najpierw zabawkowe, potem prawdziwe 😛

Co to za miejsce ? To Berlin Classic Remise – prawdziwe centrum aut zabytkowych. Właściwie to już będąc w pobliżu, na ulicy Wiebestraße, dostajemy przedsmak emocji – nagle na ulicach / chodnikach zaczynamy mijać zabytkowe Citroeny, Volvo itp. W środku jest dosłownie wszystko. Są warsztaty samochodowe – podzielone tematycznie. We włoskiej sekcji stoją jakieś tam Maserati czy inne Ferrari, w sekcji amerykańskiej są stare Fordy Mustangi, a w angielskiej Bentleye, Jaguary, albo jeszcze coś innego. Są sklepy motoryzacyjne, a także … zabytkowe samochody na sprzedaż. (więcej…)

Park Narodowy Doñana – wydmy, piaski, 4×4


Wyprawa do Parku Narodowego Doñana była jedną z bardziej emocjonujących, w dużej mierze dlatego, że sam dojazd nie jest najłatwiejszy. Właściwie to coraz częściej mam wrażenie, że im gorzej, im więcej przeciwności losu, tym większa satysfakcja na końcu 🙂 Przed wyjazdem padało przez okrągłe dwa dni – non stop. Zaczynałem mieć wątpliwości, czy wyjazd organizowany przez biuro Naturanda, w ogóle dojdzie do skutku. No ale, koniec końców, na dzielnicę Macarena w Sevilli, wcześnie rano podjechał Range Rover 4×4, do którego wsiadłem. Przewodnik – kierowca, ja i jakiś fan ptactwa, z aparatem – lunetą tak wielką, że można nią chyba było dostrzec ufo na Marsie 😉 (więcej…)

Wyspa Muzeów w Berlinie


Wyspę Muzeów (Museumsinsel) odwiedziłem, gdy w Berlinie byłem już dobre 20 razy i … żałuję, że zrobiłem to tak późno. Muszę przyznać, że z Berlinem zawsze miałem problem. Pod względem typowo turystycznym, takie główne atrakcje „przewodnikowe” must-see (Reichstag itd.) kompletnie do mnie nie trafiają – trudno tu znaleźć jakieś odjechane budynki na poziomie, bo ja wiem, La Sagrada Familia. Z drugiej strony, doceniam to, że jest to miasto świetne dla ludzi, dobrze się tu żyje, jest pełno imprez czy różnorodnego jedzenia. Być może powód mojego „problemu” jest inny – przeważnie szukam czegoś co jest przeciwieństwem tego co widuję na co dzień, a architektura berlińska jest stosunkowo podobna do mojego rodzinnego Szczecina. (więcej…)

Madryt – Templo de Debod


Mój pierwszy dzień w Madrycie i od razu miejsce, które autentycznie mi się spodobało. Przede wszystkim jest tam piękny widok na cały Madryt, a samo miejsce warto odwiedzić wieczorem, gdy zachodzi słońce, lub jeszcze później – przy błękitnej godzinie. Oczywiście, nie będziemy wtedy jedynymi fotografami, ale starcza miejsca dla każdego 🙂

Oprócz samej świątyni Debod, widocznej na fotografii, klimat budują … ludzie. Leżą na trawce, pod drzewami, palmami, rozmawiają, ktoś gra na gitarze (nie żul 😉 ), piją, palą, całują się, żyją 🙂 Właśnie tak wyobrażam sobie Hiszpanię 😉 (więcej…)